
W ogrodach zlokalizowanych w terenach górzystych, zima zaczyna zapowiadać swoją obecność. Na razie tylko trochę poprószyło śniegiem. Niejeden miłośnik ogrodów zastanawia się, czy można jeszcze wykonać jakieś prace ogrodowe, czy już zbyt późno na przykrycie roślin. Muszę przyznać że ostatnie zimy były bardzo łagodne i sprzyjały utrzymaniu się, w dobrej kondycji, gatunkom roślin nie z naszego klimatu.

Mimo corocznych zapowiedzi „spodziewamy się śnieżnej i mroźnej zimy” tak zwana prawdziwa zima nie nadchodzi. Oczywiście nie wiadomo jaka ta będzie w tym roku, dlatego, te najbardziej wrażliwe roślinki lepiej zabezpieczyć w ogrodzie . Zwłaszcza te, które właśnie w tym roku posadziliśmy i dobrze by było gdyby na wiosnę ponownie obudziły się do życia.
Osobiście radziłbym zabezpieczyć hortensje ogrodowe. Najczęściej kwitną w kolorze intensywnie niebieskim lub różowym. Kwiaty na roślinie pojawiają się dzięki pąkom wykształconym w poprzednim sezonie. Dlatego, jeśli zima uszkodzi pędy to hortensja przeżyje, ale nie zakwitnie. Krzewy te budzą się na wiosnę dość wcześnie i dlatego warto je dość wysoko zabezpieczyć kopczykiem z torfu, ściółki lub ziemi a wyższe pędy włókniną. Ma ona na celu zabezpieczenie przed zimnymi wiatrami i przede wszystkim przed mocnym wczesnowiosennym słońcem, po którym przychodzi mróz.

Warto też zabezpieczyć, na wypadek wystąpienia dłużej trwającego większego mrozu krzewy róż. Co prawda, tak klimat nam się ocieplił, że w ciągu ostatniej dekady nie zaobserwowałem uszkodzeń krzewów róż i to zarówno tych posadzonych w ogrodach, jak i egzemplarzy zdecydowanie bardziej narażonych na przemarzanie, np. posadzonych w doniczkach. Mimo to polecam kopczykowanie tych roślin. Jeśli ostra zima nadejdzie a wcześniej śnieg nie okryje roślin, to uszkodzi część ponad kopczykiem. Część jednak pędów odmiany zaszczepionej na podkładce ocaleje i w następnym sezonie roślina odbuduje utracone pędy, i jak to bywa u róż jeszcze zdąży zakwitnąć.

Jeszcze kilka słów o kiścieniu i laurowiśni. Z założenia nie okrywam tych roślin na zimę. Kiścień ze względu na niewielkie rozmiary nie był by trudny do przykrycia (szczegółnie odmiana Zeblid, na zdjęciu) W ogrodzie posadziłem je 10 lat temu i nigdy nie zostały uszkodzone przez mróz. Ważne żeby tych rośliny nie sadzić w pełnym słońcu i zapewnić osłonę od wysuszających wiatrów, najlepiej przez towarzystwo innych roślin, Nie lubią żwiru, włókniny, suszy i pełnego słońca,
Laurowiśnie rosną coraz potężniej w naszym ocieplającym się klimacie. Jest ich coraz więcej i tworzą coraz piękniejsze i okazalsze żywopłoty, Nasze polskie ogrody zaczynają przypominać roślinność z południa Europy. Ze względu na rozmiary i ilość, nie sposób stosować okryć na zimę.
Z ciekawością obserwuję ten ogrodowy proces i zastanawiam się czy obecna tendencja utrzyma się przez dłuższy czas.

